środa, 8 listopada 2017

Życie w drodze

To już drugi rok, który mija mi w drodze. Podróżuję odkąd przyszłam na świat, ale teraz jest to najbardziej intensywny okres podróży. To swoista realizacja siebie oraz porządkowania przestrzeni dookoła mnie. Moim marzeniem jest napisanie książki, w której podzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem, opowiem o życiu nomada, o holistycznym podejściu do siebie a także o samorozwoju.


Na razie nie ma rytmu w moich podróżach. Przemieszczam się, porządkując przy okazji różne aspekty życia. To domykanie nie tylko ostatniego rozdziału w książce, ale i w życiu. Układam sobie sprawy, które urosły do rozmiaru olbrzymiej góry lodowej, która teraz powoli topnieje i zamienia się w zieloną, słoneczną łąkę. Moje życie jest dynamiczne. Nie zatrzymuję się, bo wierzę, że ciągły rozwój pomaga mi iść przez życie świadomie i czerpać z niego jak najwięcej. Każdy odwiedzony kraj, każdy poznany człowiek otwiera mnie coraz bardziej. Dzięki temu dziś mój świat jest wielki, a ja zyskuję inną perspektywę, bo nie patrzę na niego tylko moimi oczyma, widzę go też przez pryzmat opowieści poznanych ludzi.

Życie w drodze bywa trudne, bo wkraczam w nieznane. Wizyta w obcym kraju to jak budowanie od zera swoich przyzwyczajeń i nauka nowej rzeczywistości. Plecak, mata do jogi, worki stomijne, komputer, w którym spisuję ostatni rozdział mojej pierwszej książki – to jest moja rzeczywistość. Wiedza zdobyta przez doświadczenie jest najcenniejsza, dlatego chcę się niż podzielić i spisać dla innych. Zmierzam w ten sposób do wewnętrznej integracji.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza