piątek, 28 lipca 2017

Odwieczna workowa paczka

Zaglądam do szafy i widzę, że sprzęt stomijny szybko topnieje, a ja jestem przecież na drugim końcu świata. Trzeba działać. Tak, jestem dorosłą kobietą i radzę sobie, ale bez pomocy mamy nie obędzie się w tej sytuacji. Jedno uporządkowane życie prowadzę w Polsce, z lekarzami, ubezpieczeniem etc. Drugie wiodę tu i teraz, na Bali. 


Oczywiście następnego dnia mama dzwoni, melduje jak żołnierz, że zadanie wykonane a paczka ze sprzętem stomijnym będzie u mnie za 3-4 dni. Mijały tak kolejne dni a paczki nie było jednak widać. Po sprawdzeniu na stronie przewoźnika okazało się, że utknęła w Urzędzie Celnym. No pięknie. Trzeba brać sprawy w swoje ręce i odbić zakładnika. Na lotnisko Denpasar dotarłam dość szybko, gorzej z załatwieniem sprawy. Na początek byłam przerzucana z rąk do rąk, od urzędnika do urzędnika. Rozwiązanie problemu zajęło mi prawie 7 godzin. W sprawę byli zaangażowani nawet lotniskowy lekarz i przedstawiciel przewoźnika. Finalnie sprawę załatwiłam. Paczkę odebrałam po zapłaceniu kosmicznego podatku i wyjaśnieniach, że jest to sprzęt niezbędny mi do życia. Jestem bogatsza o wiedzę proceduralną nadawania paczek i po sprawdzeni na własnym grzbiecie uczulam, że wysyłając taki sprzęt do Azji należy do środka dołączyć dokument od lekarza prowadzącego z anglojęzyczną pieczęcią potwierdzającą właściciela sprzętu. Dodatkowo za paczki o wartości ponad 100 USD nadanej przez firmę płaci się podatek. Każdy kraj ma inne procedury i za każdym razem będąc w innym kraju Azji mam różne przygody z odbiorem paczek. Przed nadaniem paczki trzeba określić wartość przesyłki i zawartość. Na Sri Lance przy wyliczaniu sztuk ma znaczenie ilość a nie wartość więc czasem lepiej podzielić przesyłkę na mniejsze partie. Sprawdzaj, przeliczaj i zadbaj o ten list z potwierdzeniem, mówi to Polak po szkodzie :)


W mojej paczce był jeden list, ale nie taki, jakiego oczekiwali celnicy. Dostałam kartkę od mojej mamy z napisem Kocham Cię. Co prawda mundurowych nie usatysfakcjonował, ale ja fruwałam z radości.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza