wtorek, 12 stycznia 2016

Zakupy na Halach Mirowskich


Te magiczne miejsce sięga historią odległych czasów. Budowa hal miała miejsce w latach 1899-1901, kiedy stanowisko prezydenta miasta objął rosyjski generał, Mikołaj Bibikow. Kiedyś były to hale targowe, w których sprzedawało się głównie ryby i świeże warzywa. Dzisiejsza nazwa nawiązuje do ich położenia, czyli dawnego warszawskiego Mirowa.

Hale przetrwały do momentu Powstania Warszawskiego, następnie zostały spalone i pozostały po nich jedynie mury. Obydwie hale zostały odbudowane w latach 1953-1962 i miały spełniać różne funkcje. Zachodnia, tak jak przed laty nadal pełni funkcje handlowe, zaś wschodnia została przekształcona z obiektu sportowego na halę handlową.

       Dziś jest rajem dla fanów zdrowej żywności. Na hali można kupić wiejskie jaja, miody od pszczelarzy, świeże warzywa i owoce. W roku 1988 halę odwiedziła Margaret Thatcher. Kupowała tam warzywa. Postanowiłam pójść w jej ślady i zrobić drobne zakupy. Cały urok polega na tym, że można tu znaleźć gatunki owoców oraz warzyw, które nie są dostępne na co dzień w zwykłym warzywniaku. W tym miejscu często robi się zakupy do programów kulinarnych, ponieważ produkty są świeże, smaczne i do tego pięknie wyglądają.

Przy okazji, odkryłam coś zupełnie nowego, czyli żółte maliny, które noszą piękną nazwę „poranna rosa” oraz rzadziej spotykany gatunek „Golden Queen”. Owoce żółtych malin występują w lipcu i na jesieni, a ich smak jest bardzo delikatny. Można je jeść świeże lub robić z nich przetwory.

Robiąc zakupy na hali można trafić na wiele ciekawych produktów i spróbować nowych, ciekawych smaków. Stoiska aż się mienią od kolorów. Jest to z pewnością jedno z najlepszych miejsc, gdzie można kupić sezonowe warzywa i owoce. Ja wpadłam w zakupowy szał. Poziomki, maliny, pomidorki zielone i czerwone, które wyglądają zupełnie inaczej niż te tradycyjne.

To istny raj dla miłośników zdrowiej żywności. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza